sobota, 12 maja 2012

Zakupów ciąg dalszy, zakładka i SAL Myszki

Zajrzałam na bloga i ogarnęło mnie przerażenie :) Nie było mnie tu strasznie długo, a przecież działo się u mnie całkiem sporo. Byłam na majówce w Kampinosie, wyszywałam, szyłam, czytałam...

Nie ma sensu jednak nadrabiać wszystkiego, więc tylko najważniejsze sprawy.
Zaczniemy od rzeczy najprzyjemniejszej, czyli dzisiejszych zakupów materiałowych. Nagły przypływ gotówki spowodował natychmiastowe wyjście do sklepu z tkaninami w Otwocku, który najserdeczniej wszystkim polecam! Panie są przesympatyczne, bez żadnych problemów tną tyle materiału, ile sobie zażyczę, nawet 10cm, co w zwykłych stacjonarnych sklepach nie jest takie oczywiste. Oprócz tego doradzają, świetnie dobierają materiały, kolory...

Oto, co udało mi się dzisiaj zakupić:


Kolory na zdjęciu nie oddają w pełni rzeczywistości. Ten zielony, gładki materiał jest tak żywy i jaskrawy jak świeża zielona trawa! Byłam nim tak zachwycona, że nie mogłam się powstrzymać...

***

Oprócz zakupów wzięłam się za myszki i zdołałam je skończyć już ponad tydzień temu, ale chciałam się nimi pochwalić dopiero, jak uszyję z nimi poduszkę. Jak zwykle plany swoje, a ja swoje, więc pokazuję, co udało mi się do tej pory stworzyć. To moja pierwsza w życiu poducha, więc proszę o wyrozumiałość. Wciąż jeszcze się uczę...

Tak wygląda z przodu. Nie jest jeszcze połączona, bo zabrakło mi materiału.


A tak wygląda z tyłu. Kolory są troszkę jaśniejsze, ale bez poprawek zdjęcie w ogóle nie oddawało barw...


I na koniec mała zajawka tego, jak wygląda jedna z zakładek na candy. Nie jest skończona, brakuje jej prania, wypełnienia i tyłu, ale chciałam, żeby chociaż fragmencik tego, co Wam podaruję, znalazł się teraz na blogu.



 A teraz lecę szyć, bo nowe materiały mnie wzywają :)



środa, 25 kwietnia 2012

Zakupy, pomysły, zapowiedzi

Na początku witam wszystkich nowo przybyłych - jest mi niezmiernie miło, że jest Was coraz więcej:)

Dzisiaj post trochę nie-robótkowy, chociaż zdecydowanie o takiej tematyce. Nie mam, niestety, czym się pochwalić, bo to, co teraz robię, wolałabym pokazać już w całości, bo to wytwór szyciowy, maszynowy i w trakcie tworzenia nie wygląda zachwycająco. Nie powiem również, czym jest, bo nie chcę zapeszyć.

Mam za to czym się pochwalić w zakupach. Długo smęciłam o brakujących stopkach i w końcu kochany tatuś załapał, że nie przestanę, dopóki czegoś z tym nie zrobi. Odwiedziliśmy pasmanterię w Otwocku i... stoisko z częściami do maszyn mi się podoba:). Co prawda nie ma zbyt dużego wyboru, ale najpotrzebniejsze rzeczy są, więc nie narzekam. Nie zrobiłam zdjęć, bo pogoda za oknem taka, że aż szkoda wyciągać aparat, bo i tak nic z tego nie będzie. Zakupiłam stopkę do aplikacji (bo widać, co się szyje i nie muszę co chwilę zaglądać pod stopkę, czy ten kotek to krzywy czy prosty wychodzi). A druga, to taki kaprys, bo na pewno dłuuugo jeszcze nie będę umiała jej wykorzystać - stopka do podwijania. Wymaga dużo precyzji i... szczerze mówiąc, to trochę mnie przeraża.

Myszki nadal się haftują, a ja zapisałam się na AŻ 4 RRy. Musiałam się pochwalić! Wszystkie organizowane są przez Pelasię, dlatego wiem, że wszystko będzie profesjonalnie i odpowiednio przygotowane i przeprowadzone. To mój absolutny debiut w takich zabawach, ale skoro zaczyna się wszystko 1 czerwca, a na przesłanie mam aż 2 miesiące i to na dodatek wakacyjne, to na pewno dam radę. W końcu na moich wakacjach zawsze mam duuużo wolnego czasu. Żeby ten post nie był taki jednolity, oto zdjęcia zapożyczone od Pelasi:

 

 


Wszystkie informacje na temat RRów oraz zapisów można znaleźć u Pelasi, a dokładnie to TUTAJ. Zapisy trwają do 15 maja i serdecznie polecam, bo organizatorka jest miła, rzetelna i zorganizowana, więc na pewno czeka nas świetna zabawa!

Ponieważ post mi się straszliwie przedłużył, tylko króciutko o tym, co chciałabym wyszyć kiedyś, kiedyś w przyszłości, bo myślałam o tym od bardzo dawna, a teraz myślę coraz częściej. Jak już będę zamawiać te miliony kolorów do RRów, to przy okazji te kilkadziesiąt do tego obrazka, to nie będzie już tak dużo, prawda? Prawda? Tak, przekonuję samą siebie, że mnie na to stać... Mam nadzieję, że na imieniny znowu będzie zrzutka i chociaż trochę podratuje mnie rodzina :)

To obraz, który chcę wyszyć, bo kot na razie sobie poszedł do szuflady na następne kilkanaście miesięcy, bo mulinka z niego służy mi do bieżących zachciankowych haftów.


 





Obrazki zaczerpnięte stąd

Kiedy zobaczyłam tego feniksa, pokochałam go. Zawsze kochałam feniksy za odradzanie się z popiołów, symbolikę, która zawsze mnie pociągała i za to, że tak bardzo chciałabym być jedną z nich.

Podobno każda hafciarka kiedyś zaczyna swój obrazek HAED. Ja chyba znalazłam swój...

środa, 18 kwietnia 2012

SAL Myszkowy odsłona 2

Szalenie miło mi powitać kolejne obserwatorki:). Już niedługo postaram się wkleić niektóre rzeczy wykonane specjalnie dla Was na candy, a tymczasem chwalę się postępami w salowych myszkach.

Tak wyglądała żółta myszka, która przestawiła się jako Prymulka. Ewentualnie Prim (tak, czytałam Igrzska Śmierci i to stamtąd:). Nie mogę się powstrzymać!):


Potem dołączyły do niej - w podskokach myszka fioletowa i, uprzejmie się kłaniając, myszka zielona:


Obydwie są zbyt nieśmiałe, żeby się na razie przedstawić, ale zielona kojarzy mi się z jakimiś ciasteczkami. Ciekawe, czy ma to coś wspólnego z jej imieniem...

***

Jeśli chodzi o pozostałe hafty i maszynę, musiałam troszkę odpuścić. Madame przybyło troszkę krzyżyków od ostatniego wpisu, ale jeszcze nie ma za bardzo czym się chwalić. Kolejna lalka czeka na wykończenie, bo sukienkę już ma, ale wciąż nie mogę się zdecydować, jakie zrobić jej rękawki i kim ma być. Mogę zdradzić jedynie, że sukienka jest księżniczkowa i występuje w niej dużo różu:)

Ach, zapomniałabym się pochwalić ostatnimi zakupami! Nie mam zdjęć mulinek Anchor, ale ciemnozielony w myszce jest właśnie z nowej dostawy (moja kochana Polcia posiała gdzieś zielony, który był przeznaczony na buciki i bluzeczkę myszki i nie udało mi się jeszcze go odnaleźć), ale za to mam zdjęcia materiałów, które ostatnio kupiłam. Kupione w otwockim sklepie z tkaninami. Jedyne, jakie nadawały się do tildowych laleczek, ale już mam upatrzone kolejne i... jeszcze tylko wygrana w lotka i wszystkie będą moje:D







Przypominam o zapisach na moje candy urodzinowe!
Do zobaczenia wkrótce!:)

piątek, 6 kwietnia 2012

Tildowa panna Michalina

Moje Drogie (chyba nie mamy Panów?)!

Ze względu na radość związaną z prezentem urodzinowym, który zawitał do mnie wczoraj, nie miałam za bardzo czasu na napisanie chociaż kilku słów. A przecież działo się dużo.

Najpierw stworzyłam swoje pierwsze biscornu:


Potem zaczęłam wyszywać serduszko, które dostanie plecki, wypełnienie i wstążeczkę i zawiśnie w moim odnowionym pokoju:

Później, zanim zdążyłam dokończyć i wygładzić kontury serduszka, przyszła do mnie paczka:


Po rozpakowaniu znalazłam w niej mój najcudowniejszy, najpiękniejszy ze wszystkich prezent, wymarzoną i wyśnioną maszynę do szycia. Moją własną:


Kupiłam ją od Wioletty, która oprócz maszyny, zapakowała do paczki również cudowne prezenty:


Ten groszkowy pierścionek to szpilnik-igielnik, który Wioletta wykonała specjalnie dla mnie na urodziny. Dziękuję jeszcze raz:) 

A teraz zbliżenie:


Kiedy już rozpakowałam maszynę, podłączyłam do prądu i nauczyłam się nawlekać nitkę (przy okazji dowiedziałam się, że mój tata umie posługiwać się maszyną! No kto by pomyślał?!), przystąpiłam do działania i spełniłam pierwsze ze swoich szyciowych marzeń - uszyłam tildową panienkę.

Najpierw zszyłam wszystkie części ze sobą:



Potem uszyłam sukienkę i zostało mi już tylko narzucić bolerko, uczesać pannę Michalinę i trochę ją pomalować:


I małe zbliżenie na twarz naszej panienki:


Zaznaczam, że to mój absolutny debiut maszynowy, a szyciowym debiutem była zakładka, którą pokazywałam kilka notek wcześniej. Kocham Michalinę, dlatego powierzę ją jedynej osobie, która na pewno się nią dobrze zaopiekuje: mojej kochanej dwu i pół letniej chrześnicy Polci.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Candy urodzinowe

Dzisiaj niespodzianka:)

Mimo że na razie jest Was bardzo mało, mam nadzieję, że trochę Was w ciągu najbliższego miesiąca przybędzie i będę mogła urządzić prawdziwe losowanie:)



Ogłaszam candy urodzinowe, w którym można wygrać:

1. Zakładkę - obiecuję, że tym razem będzie już z profesjonalnym wykończeniem:)
2. Biscornu - z cieniowaną mulinką w roli głównej
3. 2 kawałki tkaninki firmy Zweigart
4. Kilka mulinek PND - na spróbowanie
5. Niespodziankę

Zapisywać się można do 17.05. Losowanie przeprowadzę 18.05. - w moje imieniny.

Zasady są proste:
1. Należy umieścić banerek z posta w panelu bocznym swojego bloga.
2. Oczywiście wpisać się pod postem
3. Osoby bez bloga zostawiają swój email
4. Byłoby mi niezmiernie miło, gdybyście dodali mnie do obserwowanych, ale nie jest to konieczne.

Zdjęcia tego, co można wygrać, stopniowo będą pojawiać się na blogu. Nie wszystkie są jeszcze gotowe, a chciałabym zrobić zdjęcie zbiorowe.

Dziękuję bardzo, bardzo za komentarze pod ostatnim postem. Tancerki zrobiły furorę i siostra baaardzo się z nich ucieszyła. Zakładka powędrowała na stolik nocny i stoi sobie pod lampką, ciesząc oczy:)

sobota, 31 marca 2012

Tancerki - odsłona 4 i ostatnia



Tak, jak obiecałam - oto skończone, oprawione tancerki, które już są u siostry i, mam nadzieję, niedługo zawisną na ścianie w jej pokoju.

Tak wyglądał obrazek już oprawiony, przygotowany do wyjazdu. Jak widać, nawet za bardzo nie zadbałam o jakość zdjęcia, za co bardzo Was przepraszam, ale nie miałam już czasu. Oprawiałam w biegu, a jeszcze o 14 dohaftowałam ostatnie konturki... Eh, to moje zabieranie się do wszystkiego w ostatniej chwili...


Dorzucam również torto-ciasto, które zrobiłam z okazji świętowania naszych urodzin - siostry były dwa tygodnie temu, moje są dopiero jutro, ale nie szkodzi:)

Tak wyglądało z góry:


A tak z boku:


Przepraszam za tło, nie było czasu, żeby uprzątnąć, bo zdjęcia zrobiłam dosłownie na wylocie, dwie minuty później już siedziałam w samochodzie:). Posypka na bokach została dorobiona już w samochodzie, więc nie doczekała się zdjęcia:)

A jutro zapraszam, bo przygotowałam dla Was niespodziankę (jutro, to znaczy w niedzielę, ale zapewne wieczorem, bo w ciągu dnia będę świętować:)

poniedziałek, 26 marca 2012

Tancerki - odsłona 3

Znowu wróciły na tapetę, bo dałam sobie czas do następnej soboty. Tak, przedłużyłam trochę termin wykonania, bo chyba musiałabym je całkiem odłożyć, gdyby nie te kilka dni więcej. Wyszywa się je wspaniale, ale kilka godzin dziennie przez tydzień z jednym kolorem i... dosyć nużącym wzorem, daje się we znaki i mogłoby się to skończyć UFOkiem. A tak już prawie skończyłam.

Tak tancerki wyglądały wczoraj: 


A tak dzisiaj rano:


Zostały już tylko kontury (w jednej tancerce) i wszystkie te linie. Na szczęście nie mam już bata w postaci mało realnego terminu i dam radę skończyć wszystko przed sobotą. Siostra przyjedzie mnie odwiedzić i wręczyć mi mój prezent urodzinowy, a ja jej się odwdzięczę zaległym:)

Bardzo dziękuję za komentarze na temat zakładki. Nie jest idealna i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale zdjęcie nie oddaje do końca jej uroku, który niweluje wszelkie niedoskonałości. Mam nadzieję, że następna będzie wykonana trochę lepiej, ale na razie nie mam ani okazji, żeby jakąś stworzyć, ani za bardzo nie mam ochoty. W następnej odsłonie chciałabym pokazać już wykończone tancerki, może nawet już oprawione. Na tamborek po tancerkach wskakuje Madame.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...